O mamuniu boje się!...
- No dobra, a więc ty i Louis, szafa na 10 minut
- Świetne zadanie Hazz - powiedział widocznie zadowolony Louis za co go leciutko uderzyłam w ramie, no ale nie powiem też się ciesze z tego zadania.
- Wspominałem może, że macie się całować? - spytał niewinnym głosem na co wszyscy wybuchnęli śmiechem, oczywiście oprócz mnie i Louisa. Dodatkowo Mary z Harrym przybili "piątkę" czyżby spisek?
Teraz to go kurde kocham. Tylko czy on nie wie, że my się już całowaliśmy?
Nie było gadania, więc szybko poszliśmy do szafy Liama, tak do niego bo wszyscy stwierdzili, że tylko tam pomieścimy się we dwójke, a co dziwne szafy mieli ogroooomne. No, ale nie wnikałam dalej zapewne mieli super ekstra mega bałagan. Będąc już zamknięta w tej "małej" przestrzeni zaczęłam się rozglądać, hmm... Daddy ma całkiem fajne koszule, ciekawe czy się nie obrazi jak jedną sobie pożycze? Nie no na pewno nie będzie miał nic przeciwko. Louis jak zobaczył co robie (uwierałam koszule Li) oczywiście jak że by inaczej wybuchł śmiechem, no śmieszne bardzo.
- Świetnie wyglądasz
- A dziękuje Lou dziękuje
- Wiesz zdaje się, że mamy zadanie do wykonania - powiedział kładąc mi dłonie na talii i lekko mnie do siebie przyciągnął.
Zarumieniłam się gdy z zafascynowaniem patrzył mi w oczy, czułam się tak jakby już wszystko o mnie wiedział. Przysunął swoją twarz do mojej i mnie pocałował, świat zaczął mi do okoła wirować, a serce znacznie przyśpieszyło swoje ruchy. Tak było za każdym razem gdy Louis mnie całował, albo był blisko mnie... Cóż chyba się zakochałam, ale on pewnie we mnie nie. Po chwili poczułam jego ręce pod koszulą, hmm... czyżby Lou miał ochote na coś więcej? Oderwałam się od niego i spojrzałam w oczy, które wręcz paliły pożądaniem.
- Lou nie możemy, Harry pewnie siedzi pod szafą i podsłuchuje - wyszeptałam mu do ucha.
- Idziemy do mnie do pokoju? Musimy porozmawiać, bez osób trzecich - powiedział do mnie Tommo
- Tak jasne
Wyszliśmy z szafy i pierwsze co zobaczyłam to Harry i Marry przyklejeni do szafy, popatrzyłam na nich z politowaniem i poszłam do pokoju Tomlinsona. Czekałam na niego 5 minut, Boże stresuje się. Ciekawe o czym chce ze mną porozmawiać. Byłam tak zamyślona, że nie usłyszałam Louisa, który teraz już siadał koło mnie na łóżku.
- Vanessa jest coś o czym musze ci powiedzieć, zbieram się do tego już od jakiegoś czasu.
- W takim razie słucham i ja też mam ci coś do powiedzenia.
- Dobra powiem posto z mostu. Ech... od czasu kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem nie moge przestać o tobie myśleć. No wiesz ja się w tobie zakochałem - jego słowa sprawiły, że mnie zamurowało i to serio, nawet o tym nie śniłam, że sam Louis William Tomlinson wyzna mi miłość.
- Powiesz coś?
- Wiesz... Louis po prostu jestem w szoku bo ja chciałam ci powiedzieć, że cię kocham, ale bałam się twojej rekacji bo myślałam, że ty do mnie nic nie czujesz i dla... - Boo Bear przerwał mój słowotok świetną metodą... Tak, tak pocałował mnie, mm.
- W końcu moge o to zapytać i się nie bać twojej odpowiedzi, chyba. Vanesso uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną? Potem oczywiście panią Tomlinson i będziemy mieć gromadke małych Tomlinsonów tak ładnych jak ich mamusia
- A jak myślisz głupku? Oczywiście, że tak. Miło, że zdradziłeś już swoje plany na przyszłość.
- Oj no wiesz, kocham cię
- Ja ciebie też
Mój chłopak, o mamuniu jak to pięknie brzmi, a więc mój chłopak okręcił mnie do okoła i kolejny raz dzisiaj mnie pocałował. Przyciągnął mnie do siebie tak, że upadliśmy na łóżko. Po chwili z pocałunkami przeniusł się na szyje w między czasie ściągając ze mnie koszule. Ze spodniami też poszło mu sprawnie i teraz leże przed nim w czarnej koronkowej bieliźnie. On od rana był w samych bokserkach, więc praktycznie nie musiałam nic robić. Powoli zaczęłoam ściągać z niego jedyne odzienie, Louis od razu mi się odwdzięczył i też nie miałam na sobie już nic. Chłopak obsypywał pocałunkami całe moje ciało, a ja złapałam jego przyjaciela w rękę i poruszłam nim w góre i w dół. Lou wzdychał co chwile i długo nie wytrzymał bo po chwili czułam jak we mnie wchodzi. Na początku jego ruchy były wolne, delikatne, ale przecież to Louis i długo tak nie wytrzymał. Oboje wydobywaliśmy z siebie dźwięki zadowolenia, mam nadzieję, że chłopcy nie podsłuchują. Louis poruszył się jeszcze kilka razy i zastygł w miejscu, właśnie wznieśliśmy się na wyżyny rozkoszy.
***Louis***
W końcu zmęczeni opadliśmy na łóżko, przytuliłem dziewczyne do siebie i pocałowałem krótko.
- Kocham cię diabełku - wyszeptałem
- Ja ciebie też marchewko
- To co robimy bo jest dopiero 16?
- Hmm, film? Tylko jakieś romansidło bo nie mam zamiaru dzisiaj wychodzić z tego łóżka
- To mi pasuje - pocałowałem moją ukochaną i jeździłem rękami po jej ciele, przypadkiem zatrzymując się na jej pośladkach. Och serio przypadkiem? Nikt w to nie wierzy, no dobra specjalnie się tam zatrzymałem.
- Jeszcze ci mało?
- Taak, nie moja wina że jesteś taka piękna i tak na mnie działasz
- Louis nie teraz, okej?
- No dobra, a więc oglądamy romansidło jakieś propozycje? - zmieniłem temat
- Jeżeli obejrzysz ze mną wszystkie części "zmierzchu" dam ci specjalną nagrodę
- Hmm nagroda powiadasz? I to jeszcze zpecjalne, okej ja się na to pisze - powiedziałem z wielkim uśmiechem.
Po pierwszym filmie z naszego maratonu, ktoś zaczął pukać do drzwi, więc chcąc nie chcąc musze otworzyć. Założyłem bokserki, a Van koszule Liama.W końcu otworzyłem te zasrane drzwi, a za nimi stał nie kto inny jak pan Payne.
- Tak? - spytałem w miare miło
- Chciałem się spytać czy nie jesteście może głodni bo właśnie zrobiłem obiad, a wiesz jaki jest Niall
- Każdy wie, czekaj spytam się Van czy chce
- Jakby nie było jestem w tym pokoju i wszystko słysze, Liam a co jest? - usłyszeliśmy jej głos
- Spaghetti
- Mm to jak najbardziej jestem za i Louis też
- Dobra, a tak w ogóle ładna koszula mam nawet podobną
Ciekawe czy się kapnie, że to jego koszula.
- Wiem bo moja, dzięki za pamięć o nas bo z Horanem o to ciężko
Po jakichś 3 minutach Li przyniósł nam jedzenie, nieźle się przy nim wygłupialiśmy, karmiliśmy się wzajemnie i takie tam. Nasz wieczór z filmami skończył się około 1 w nocy, muszę przyznać, że całkiem fajny jest ten Zmierzch.
W końcu dodałam kolejny rozdział, pisałam go aż 2 razy i ani razu mi się nie chciał zapisać w roboczych... Do tego dochodzi dużo nauki, testy, kartkówki, prace domowe itd. Mam nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta i od razu moge powiedzieć, że już mam w notatkach na telefonie napisany nowy rozdział musze wprowadzić tylko kilka poprawek i dodaje kolejny. W sumie chyba tyle chciałam napisać, ale może jeszcze wyjaśnie czemu dawne nie było 17 rozdziału po prostu pod 16 był tylko 1 komentarz od czytelniczki więc straciłam zapał do pisania, stwierdziłam że dodam kolejny rozdział jak będzie więcej komentarzy, no ale się przeliczyłam... NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM JAK BĘDĄ MINIMUM 3 KOMENTARZE OD CZYTELNICZEK/CZYTELNIKÓW! ;)
PS. Rozdział nie jest sprawdzany więc wybaczcie błędy.
Pauline...
poniedziałek, 28 października 2013
czwartek, 12 września 2013
Rozdział 16
Hyhy Mary nienawidzi horrorów bo się boi, ale od czego ma Harrego. To będzie ciekawie... I jak myślałam tak się stało Mary i niestety Harry bali się horroru, który wybrałam z Niallem, więc wtulili się w siebie. To nie tak miało wyglądać, ale ważne że się udało. Wiem, że później mogę za to oberwać od mojej słodkiej przyjaciółki, ale co tam. Już się nie mogę doczekać tej dzisiejszej nocy, ach. W końcu dobrnęłam do końca tego filmu, który mnie szczerze powiedziawszy nudził. Przed nami jeszcze 2-3 filmy. Oczywiście nasze kevinki jak to określił wiadomo kto, a jak nie to chodzi o Louisa no ale wracając do tematu nasze kevinki bardzo sprzeciwiali się przed kolejnym filmem, ale ich przegłosowaliśmy. Już na początku kolejnego seansu Horanowi zabrakło jedzenia więc trzeba było czekać, aż Daddy uzupełni zapasy. Na szczęście po długiej męczarni dla mnie jak i Louisa, Nialla, Zayna i Liama, którzy zasnęli dobrnęliśmy do końca naszego maratonu. Dla dobra przerażonego Harrego obudziłam Lou, a sama zabrałam Mary najpierw do kuchni po przekąski i picie, a potem poszłyśmy do pokoju.
- No dobra to co robimy? Maseczki? Manicure? Fryz? Ubrania? Sesyjka? - wymieniałam po kolei.
- No to może... eee... wszystko?
- Ok no to siadaj na fotel i zaraz się tobą zajmę
Całkowite przygotowanie Mary zajęło mi godzinkę, ale wyglądała po prostu pięknie nie chce się tutaj wywyższać i przechwalać, ale taka prawda, hyhy.
No pierwsze to taki seksi wydanie, drugie zresztą też, ach ja to mam talent. O nie przechwalam się, nie nie prawda? Prawda?
- No kochaniutka spisałaś się, ale teraz kolej na ciebie - powiedziała wyraźnie zadowolona Mary. Oj Hazzuś też się będzie cieszył z tych seksownych zdjęć.
Ale teraz powiem wam jedno: Boje się. Swoją drogą ciekawe co te debile robią fajnie jest z nimi mieszkać. Mojemu koteczkowi trochę zajęło ogarnięcie mnie, ale powiem wam, że efekt końcowy był...był... no po prostu był zajebisty aż się lekko z dziwiłam. Porobiłyśmy sobie z Mary kilka zdjęć, pierw ona :
teraz kolej na mnie :
Potem zrobiłyśmy sobie maseczki i inne duperele przy okazji po obgadywałyśmy trochę chłopaków, dowiedziałam się jak mijała Mary rozmowa z Hazzą w samochodzie oraz jak pachnie co jest dziwne. No podobno też czuć tą jego klatę jak się przytula do niego, muszę się o tym przekonać haha. Po długiej nocy, tak nocy bo już świta padłyśmy zmęczone na łóżko i dalej urwał mi się film, hmm chyba usnęłam. Obudziły mnie jakieś hałasy, co się dzieje? Kto śmie przerywać mój sen? Zabije gnoja.
- Zamknij się bo je obudzisz - usłyszałam jak Liam kogoś upomina. Zaraz, zaraz Liam?
- No patrz jak słodko wyglądają, może je obudzimy? - spytał Niall z nadzieją.
- Nawet nie próbujcie bo zatłukę, dobranoc - ziewnęłam i znowu odpłynęłam.
Nagle poczułam na sobie wodę, lodowatą wodę na co momentalnie z piskiem wyskoczyłam z łóżka kontem oka zauważyłam, że Mary robi to samo co ja. U nas w pokoju stało pięciu chłopaków szczerzących się jak banda idiotów, starałam się uspokoić pomagało im to, że byli ubrani jedynie w bokserki więc wszystko co najlepsze... no prawie wszystko co najlepsze było widoczne dla nas. Mm, ale to są dupy no ja wam mówię cud, miód i malina.
- Co za debil wpadł na ten pomysł? - spytała się w miarę spokojnie Mary
Niestety odpowiedzi nie uzyskała co było prawie pewne.
- Co wy tu robicie?
- Przyszliśmy was obudzić na śniadanie
- No to wypad z stąd bo się musimy ubrać
Szybko razem z Mary ogarnęłyśmy się ja założyłam rurki, koszulkę w paski, szelki i trampki, a Mary ciemne rurki, koszulkę i na to koszula w stylu Harrego. Schodząc na dół spotkaliśmy Louisa, który oczywiście chciał mnie zabić za taki ubiór.
- Co ty masz na sobie?
- Ubranie?
- Nie rób ze mnie kretyna.
- Nie muszę tego robić skarbie, sam wiesz że jesteś kretynem
Louis już się nie odezwał. Pasuje mi mieszkanie z pięcioma bogami bo wszyscy przy stole siedzieli w bokserkach, nawet Liam się nie ubrał nie liczą się z tym, że w domu są dwie kobiety? Oczywiście śniadanie minęło nam w wspaniałej atmosferze, niestety po nim nam się nudziło więc wpadłam na pomysł gry w butelkę na co każdy przystał. Najpierw kręciłam ja, wypadło na Mary hahaha.
- No Mary kochanie ty moje pocałuj Hazze - powiedziałam szczerząc się jak głupia, a Mary jak to Mary wykonała moje zadanie, a Stylesowi się to najwyraźniej spodobało.... Tak! Potem wypadło na Liama, następnie Payne kręcił i wypadło na Zayna, potem Malik wylosował Nialla a on Harrego, a Styles... mnie?O mamuniu boje się!...
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Ale wiecie jak to jest szkoła jeszcze nowa, zadają na prawdę dużo materiału, a mój komputer ostatnio odmówił mi posłuszeństwa i się popsuł. Dzisiaj zaczynam od 9 więc dodaję rozdział, mam nadzieję że się wam podoba, a jak nie to trudno. Piszę jak piszę nie musi się każdemu podobać... No to do następnego o ile jeszcze ktoś to czyta. Wszelkie pytania kierujcie na aska, podałam go pod poprzednim rozdziałem ,http://ask.fm/MissPaola7 a jak coś to częściej jestem na twitterze. https://twitter.com/HoranIsMyHero7
Pauline...
- No dobra to co robimy? Maseczki? Manicure? Fryz? Ubrania? Sesyjka? - wymieniałam po kolei.
- No to może... eee... wszystko?
- Ok no to siadaj na fotel i zaraz się tobą zajmę
Całkowite przygotowanie Mary zajęło mi godzinkę, ale wyglądała po prostu pięknie nie chce się tutaj wywyższać i przechwalać, ale taka prawda, hyhy.
No pierwsze to taki seksi wydanie, drugie zresztą też, ach ja to mam talent. O nie przechwalam się, nie nie prawda? Prawda?
- No kochaniutka spisałaś się, ale teraz kolej na ciebie - powiedziała wyraźnie zadowolona Mary. Oj Hazzuś też się będzie cieszył z tych seksownych zdjęć.
Ale teraz powiem wam jedno: Boje się. Swoją drogą ciekawe co te debile robią fajnie jest z nimi mieszkać. Mojemu koteczkowi trochę zajęło ogarnięcie mnie, ale powiem wam, że efekt końcowy był...był... no po prostu był zajebisty aż się lekko z dziwiłam. Porobiłyśmy sobie z Mary kilka zdjęć, pierw ona :
teraz kolej na mnie :
Potem zrobiłyśmy sobie maseczki i inne duperele przy okazji po obgadywałyśmy trochę chłopaków, dowiedziałam się jak mijała Mary rozmowa z Hazzą w samochodzie oraz jak pachnie co jest dziwne. No podobno też czuć tą jego klatę jak się przytula do niego, muszę się o tym przekonać haha. Po długiej nocy, tak nocy bo już świta padłyśmy zmęczone na łóżko i dalej urwał mi się film, hmm chyba usnęłam. Obudziły mnie jakieś hałasy, co się dzieje? Kto śmie przerywać mój sen? Zabije gnoja.
- Zamknij się bo je obudzisz - usłyszałam jak Liam kogoś upomina. Zaraz, zaraz Liam?
- No patrz jak słodko wyglądają, może je obudzimy? - spytał Niall z nadzieją.
- Nawet nie próbujcie bo zatłukę, dobranoc - ziewnęłam i znowu odpłynęłam.
Nagle poczułam na sobie wodę, lodowatą wodę na co momentalnie z piskiem wyskoczyłam z łóżka kontem oka zauważyłam, że Mary robi to samo co ja. U nas w pokoju stało pięciu chłopaków szczerzących się jak banda idiotów, starałam się uspokoić pomagało im to, że byli ubrani jedynie w bokserki więc wszystko co najlepsze... no prawie wszystko co najlepsze było widoczne dla nas. Mm, ale to są dupy no ja wam mówię cud, miód i malina.
- Co za debil wpadł na ten pomysł? - spytała się w miarę spokojnie Mary
Niestety odpowiedzi nie uzyskała co było prawie pewne.
- Co wy tu robicie?
- Przyszliśmy was obudzić na śniadanie
- No to wypad z stąd bo się musimy ubrać
Szybko razem z Mary ogarnęłyśmy się ja założyłam rurki, koszulkę w paski, szelki i trampki, a Mary ciemne rurki, koszulkę i na to koszula w stylu Harrego. Schodząc na dół spotkaliśmy Louisa, który oczywiście chciał mnie zabić za taki ubiór.
- Co ty masz na sobie?
- Ubranie?
- Nie rób ze mnie kretyna.
- Nie muszę tego robić skarbie, sam wiesz że jesteś kretynem
Louis już się nie odezwał. Pasuje mi mieszkanie z pięcioma bogami bo wszyscy przy stole siedzieli w bokserkach, nawet Liam się nie ubrał nie liczą się z tym, że w domu są dwie kobiety? Oczywiście śniadanie minęło nam w wspaniałej atmosferze, niestety po nim nam się nudziło więc wpadłam na pomysł gry w butelkę na co każdy przystał. Najpierw kręciłam ja, wypadło na Mary hahaha.
- No Mary kochanie ty moje pocałuj Hazze - powiedziałam szczerząc się jak głupia, a Mary jak to Mary wykonała moje zadanie, a Stylesowi się to najwyraźniej spodobało.... Tak! Potem wypadło na Liama, następnie Payne kręcił i wypadło na Zayna, potem Malik wylosował Nialla a on Harrego, a Styles... mnie?O mamuniu boje się!...
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Ale wiecie jak to jest szkoła jeszcze nowa, zadają na prawdę dużo materiału, a mój komputer ostatnio odmówił mi posłuszeństwa i się popsuł. Dzisiaj zaczynam od 9 więc dodaję rozdział, mam nadzieję że się wam podoba, a jak nie to trudno. Piszę jak piszę nie musi się każdemu podobać... No to do następnego o ile jeszcze ktoś to czyta. Wszelkie pytania kierujcie na aska, podałam go pod poprzednim rozdziałem ,http://ask.fm/MissPaola7 a jak coś to częściej jestem na twitterze. https://twitter.com/HoranIsMyHero7
Pauline...
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 15
Następnie wybuchnęliśmy śmiechem, nie minęło 30 sekund, a Loczek wbiegł do pokoju w którym się znajdowaliśmy... Minę miał po prostu przekomiczną takie wtf? haha.
- Louis pogadaj z Harrym czy pojedzie po pewną osobę, a ja do niej zadzwonię i ją przekonam, dobrze?
No więc Louis zabrał Harrego do siebie, tam zapewne się już dogadali bo od kiedy Loczek nie zgodził by się pojechać po Mary, żeby zrobić maraton filmowy? Jeszcze jak wcześniej pokazywałam mu jej zdjęcie to się chyba chłopak napalił. Podejrzewam, że Lou teraz musi go trzymać bo ja jeszcze do mojej przyjaciółki nie zadzwoniłam. Dobra im szybciej tym lepiej, po chwili usłyszałam jej głos w telefonie.
- Halo?
- Cześć Mary, kochanie ty moje, wiesz jak ja cię kocham, prawda?
- Co chcesz Ness? - usłyszałam jej rozbawiony głos
- No bo jest taka sprawa z Lou postanowiliśmy zrobić maraton filmowy i jesteś na niego oczywiście zaproszona.
- Miło z waszej strony, ale nie będę przeszkadzała?
- Nie coś ty, ty kocie nigdy nie przeszkadzasz
- No to wyślij mi adres sms'em i za jakąś godzinkę powinnam być
- Mary no bo wiesz, my już mamy transport dla ciebie. Bo wiesz nie lubię jak prowadzisz bo się będę o ciebie martwić i w ogóle...
- Dobra poddaje się to niech ten ktoś da znać jak będzie na miejscu
- Jeeest! No to do zobaczenia, kocham cię
- Pa
Rozłączyłam się i krzyknęłam: "Harry jedź już!!" w odpowiedzi usłyszałam tylko zamykające się drzwi. Po chwili Louis przyszedł do mnie do pokoju i razem udaliśmy się do reszty domowników.
- Zaynuś, Liaś, Niallerku kocham was, ale chyba wiecie jak bardzo was kocham prawda? - powiedziałam robiąc minkę al'a kot ze Shreka, swoją drogą to chyba moja ulubiona mina bo każdy się na nią nabiera.
- Co chcesz ? - spytał się rozbawiony Zayn
- Co wy na to żebyśmy zrobili sobie maraton filmowy?
- A co ze szkołą? - no tak spytał jak zawsze najbardziej rozgarnięty człowiek na ziemi, proszę państwa Liam Daddy Payne.
- Jeden dzień nieobecności wam nie zaszkodzi, prawda?
- W sumie masz racje to ja idę przygotować przekąski
- Dzięki Li, tylko przygotuj ich więcej bo Harold pojechał po moją przyjaciółkę i ona zostaje tu na noc, jeej
- Gdzie będzie spać? Bo wiesz ja chętnie podzielę się łóżkiem
- Takiego tekstu to się spodziewałam po Stylesie a nie po tobie Zayn, a gdzie Mary może spać? Ze mną przecież to oczywiste bo w końcu długo się nie widziałyśmy
- Dziewczyno zaledwie dwa tygodnie i ostatnio jakoś byłaś u niej z Lou
- Niall a ty byś wytrzymał bez jedzenia dzień?
- Dobra ja nic nie mówiłem - Horan podniósł ręce w geście obronnym na co się tylko uśmiechnęłam.
Może Mary mnie nie zabije, że wysłałam do niej Harrego. No, ale trzeba było wcielić mój i Lou plan w życie, nasz cel: Wyswatać Mary z Harrym. W chwili obecnej pozostało tylko czekać, aż przyszła para tutaj dojedzie i cała noc na plotkowanie, mm magia. Minęło chyba 30 minut, aż usłyszałam parkujący samochód przed domem, chłopaki za ten czas zrobili przekąski, a ja z Niallem, którego nie chcieli wpuścić do kuchni z wiadomych powodów zajęliśmy się wybieraniem filmów, parę horrorów, komedii i w sumie tyle. Nie zauważyłam nawet jak Harry z Mary weszli do salonu, ale od razu po zobaczeniu jej głupio się uśmiechnęłam i pobiegłam się przytulić przy okazji wyszeptałam ciche: nie zabijaj.
- Mary kochanie jak miło cię widzieć, jak ci minęła podróż do nas? - powiedziałam już głośno z wielkim uśmiechem
- Ee bardzo miło - a po cichu dodała - i tak za to oberwiesz
- Też cię kocham, chodź pokaże ci pokój w którym będziesz spała, nie nie z tobą Harry, ani z tobą Zayn - wyjaśniłam jak wyczułam wzrok Harrego i Zayna na sobie.
Zaprowadziłam Mary do mojego pokoju, ubrałyśmy się w piżamki. Przy okazji Mary parę razy mnie uderzyła w tyłek, na pewno bardzo ją to kręci. Ciekawe jaką będzie miała dla mnie kare jak za wszelką cenę będę chciała ją zeswatać z Haroldem.
- Gotowa na poznanie chłopaków? - spytałam jak byłyśmy już gotowe
- Chyba tak
- No to idziemy
W salonie wszyscy na nas czekali.
- Kochani chciałabym wam uroczyście przedstawić tę oto niewiastę, która zwie się Mary i jest moją przyjaciółką, Mary kochanie to są: Niall uroczy blondas, Zayn który powoli się zmienia w Hazze co jest przerażające, Liam ten naprawdę najnormalniejszy, Harolda i Louisa już chyba znasz. Uroczyście oświadczam, iż możemy już zacząć oglądać film - każdy siadł tak jak im kazałam ja obok Lou, Harry obok mnie i jedno wolne miejsce dla Mary na kanapie, reszta czytaj. Horan, Zayn i Liam zajęli miejsce w naszych nogach. No to czas zacząć seans. Pierwszym filmem jaki wybraliśmy z blondynkiem to oczywiście horror, jak następne trzy filmy... Hyhy Mary nienawidzi horrorów bo się boi, ale od czego ma Harrego. To będzie ciekawie...


A więc witam was wszystkich ;D Przepraszam, że ostatnio dodaje takie krótkie rozdziały no, ale mam lekkie urwanie głowy i czasami brak pomysłów na kolejny rozdział. Jak na razie jestem pewna tylko zakończenia tego opowiadania ;p Rozdział dzisiaj bo w najbliższym czasie idę na chrzciny i będę matką chrzestną więc czasu już w ogóle nie będę miała. Mam nadzieję, że mam jakichś nowych czytelników i przepraszam, że tak różnie dodaje nowe rozdziały. Możecie się mnie pytać o wszystko na moim asku : http://ask.fm/MissPaola7
KOCHAM WAS! <3
Pauline...
- Louis pogadaj z Harrym czy pojedzie po pewną osobę, a ja do niej zadzwonię i ją przekonam, dobrze?
No więc Louis zabrał Harrego do siebie, tam zapewne się już dogadali bo od kiedy Loczek nie zgodził by się pojechać po Mary, żeby zrobić maraton filmowy? Jeszcze jak wcześniej pokazywałam mu jej zdjęcie to się chyba chłopak napalił. Podejrzewam, że Lou teraz musi go trzymać bo ja jeszcze do mojej przyjaciółki nie zadzwoniłam. Dobra im szybciej tym lepiej, po chwili usłyszałam jej głos w telefonie.
- Halo?
- Cześć Mary, kochanie ty moje, wiesz jak ja cię kocham, prawda?
- Co chcesz Ness? - usłyszałam jej rozbawiony głos
- No bo jest taka sprawa z Lou postanowiliśmy zrobić maraton filmowy i jesteś na niego oczywiście zaproszona.
- Miło z waszej strony, ale nie będę przeszkadzała?
- Nie coś ty, ty kocie nigdy nie przeszkadzasz
- No to wyślij mi adres sms'em i za jakąś godzinkę powinnam być
- Mary no bo wiesz, my już mamy transport dla ciebie. Bo wiesz nie lubię jak prowadzisz bo się będę o ciebie martwić i w ogóle...
- Dobra poddaje się to niech ten ktoś da znać jak będzie na miejscu
- Jeeest! No to do zobaczenia, kocham cię
- Pa
Rozłączyłam się i krzyknęłam: "Harry jedź już!!" w odpowiedzi usłyszałam tylko zamykające się drzwi. Po chwili Louis przyszedł do mnie do pokoju i razem udaliśmy się do reszty domowników.
- Zaynuś, Liaś, Niallerku kocham was, ale chyba wiecie jak bardzo was kocham prawda? - powiedziałam robiąc minkę al'a kot ze Shreka, swoją drogą to chyba moja ulubiona mina bo każdy się na nią nabiera.
- Co chcesz ? - spytał się rozbawiony Zayn
- Co wy na to żebyśmy zrobili sobie maraton filmowy?
- A co ze szkołą? - no tak spytał jak zawsze najbardziej rozgarnięty człowiek na ziemi, proszę państwa Liam Daddy Payne.
- Jeden dzień nieobecności wam nie zaszkodzi, prawda?
- W sumie masz racje to ja idę przygotować przekąski
- Dzięki Li, tylko przygotuj ich więcej bo Harold pojechał po moją przyjaciółkę i ona zostaje tu na noc, jeej
- Gdzie będzie spać? Bo wiesz ja chętnie podzielę się łóżkiem
- Takiego tekstu to się spodziewałam po Stylesie a nie po tobie Zayn, a gdzie Mary może spać? Ze mną przecież to oczywiste bo w końcu długo się nie widziałyśmy
- Dziewczyno zaledwie dwa tygodnie i ostatnio jakoś byłaś u niej z Lou
- Niall a ty byś wytrzymał bez jedzenia dzień?
- Dobra ja nic nie mówiłem - Horan podniósł ręce w geście obronnym na co się tylko uśmiechnęłam.
Może Mary mnie nie zabije, że wysłałam do niej Harrego. No, ale trzeba było wcielić mój i Lou plan w życie, nasz cel: Wyswatać Mary z Harrym. W chwili obecnej pozostało tylko czekać, aż przyszła para tutaj dojedzie i cała noc na plotkowanie, mm magia. Minęło chyba 30 minut, aż usłyszałam parkujący samochód przed domem, chłopaki za ten czas zrobili przekąski, a ja z Niallem, którego nie chcieli wpuścić do kuchni z wiadomych powodów zajęliśmy się wybieraniem filmów, parę horrorów, komedii i w sumie tyle. Nie zauważyłam nawet jak Harry z Mary weszli do salonu, ale od razu po zobaczeniu jej głupio się uśmiechnęłam i pobiegłam się przytulić przy okazji wyszeptałam ciche: nie zabijaj.
- Mary kochanie jak miło cię widzieć, jak ci minęła podróż do nas? - powiedziałam już głośno z wielkim uśmiechem
- Ee bardzo miło - a po cichu dodała - i tak za to oberwiesz
- Też cię kocham, chodź pokaże ci pokój w którym będziesz spała, nie nie z tobą Harry, ani z tobą Zayn - wyjaśniłam jak wyczułam wzrok Harrego i Zayna na sobie.
Zaprowadziłam Mary do mojego pokoju, ubrałyśmy się w piżamki. Przy okazji Mary parę razy mnie uderzyła w tyłek, na pewno bardzo ją to kręci. Ciekawe jaką będzie miała dla mnie kare jak za wszelką cenę będę chciała ją zeswatać z Haroldem.
- Gotowa na poznanie chłopaków? - spytałam jak byłyśmy już gotowe
- Chyba tak
- No to idziemy
W salonie wszyscy na nas czekali.
- Kochani chciałabym wam uroczyście przedstawić tę oto niewiastę, która zwie się Mary i jest moją przyjaciółką, Mary kochanie to są: Niall uroczy blondas, Zayn który powoli się zmienia w Hazze co jest przerażające, Liam ten naprawdę najnormalniejszy, Harolda i Louisa już chyba znasz. Uroczyście oświadczam, iż możemy już zacząć oglądać film - każdy siadł tak jak im kazałam ja obok Lou, Harry obok mnie i jedno wolne miejsce dla Mary na kanapie, reszta czytaj. Horan, Zayn i Liam zajęli miejsce w naszych nogach. No to czas zacząć seans. Pierwszym filmem jaki wybraliśmy z blondynkiem to oczywiście horror, jak następne trzy filmy... Hyhy Mary nienawidzi horrorów bo się boi, ale od czego ma Harrego. To będzie ciekawie...


A więc witam was wszystkich ;D Przepraszam, że ostatnio dodaje takie krótkie rozdziały no, ale mam lekkie urwanie głowy i czasami brak pomysłów na kolejny rozdział. Jak na razie jestem pewna tylko zakończenia tego opowiadania ;p Rozdział dzisiaj bo w najbliższym czasie idę na chrzciny i będę matką chrzestną więc czasu już w ogóle nie będę miała. Mam nadzieję, że mam jakichś nowych czytelników i przepraszam, że tak różnie dodaje nowe rozdziały. Możecie się mnie pytać o wszystko na moim asku : http://ask.fm/MissPaola7
KOCHAM WAS! <3
Pauline...
poniedziałek, 29 lipca 2013
Rozdział 14
Gdy przechodziliśmy przez park zauważyłam... Maxa. Chyba ciągle mnie szukają bo ten debil perfidnie kogoś albo czegoś szukał. Co oni myśleli? Że będę spała w parku? Haha. Nie zdążyłam o tym długo pomyśleć bo zobaczyłam jak chłopak biegnie w moją to znaczy naszą stronę.
- Chłopaki uwaga 1/5 The Wanted zmierza w naszą stronę - wyszeptałam cicho.
- Van! Czekaj!
- Cześć Maxik, co tam? - powiedziałam jak gdyby nic.
- Co tam?! Co tam?! Naprawdę masz tylko tyle do powiedzenia?! My cię szukamy i odchodzimy od zmysłów, a ty mi tu wyskakujesz z "co tam?"!!!
- Spokojnie Łysolku, wdech i wydech. Mówiłam już, że dopóki nie będę miała prawa do własnego zdania to decyzji nie zmienię i nie wrócę. Amen
Po mojej wypowiedzi usłyszałam cichy chichot ze strony One Direction na co się lekko uśmiechnęłam.
- Ale Jay naprawdę żałuje tego co ci powiedział, błagam wróć
- Nie ma takiej opcji, swojej decyzji nie zmienia, a chłopaków z One Direction uwielbiam i możesz to przekazać mojemu byłemu już bratu
- Wiesz, że ich nienawidzimy, a Jay się tylko o ciebie martwi
- Ta rozmowa do niczego nie zmierza, przepraszam Max, ale oni tutaj stoją więc nie traktuj ich jak powietrza. Powiem ci coś jestem Directioner, oglądałam wszystkie ich odcinki w X-factor, wszystkie Video Diary znam na pamięć. Was też uwielbiam i nie jestem między wami podzielona, serio sama wiem co jest dla mnie dobre. A teraz sorry, ale my się już musimy zbierać do domu, wiesz moje walizki nie są lekkie, a Zayn ma to wszystko utrudnione bo nie jestem piórkiem i zaraz go będą ramiona boleć
- Jak to do domu?!?
- Nie powiedziałam ci, że będę z nimi mieszkać? Upsss...
- Van błagam nie...
- Pa Max
- Ech, chociaż odbieraj telefon
- Dobrze, papa Max
Po 15 minutach byliśmy na miejscu, chłopaki zanieśli moje rzeczy do pokoju gościnnego.
- No to co teraz robimy? - spytał się Liam, opadając na kanapę w salonie.
- Film? - zaproponował Harry
- Mam lepszy pomysł, Lou mogę cię prosić na chwilę do pokoju? - ach Vanessa i genialne pomysły
- No to co to za pomysł? - spytał zamykając drzwi
- Co powiesz, żeby wcielić dziś nasz plan w życie?
- Ale jak?
- Maraton filmowy.
- Jestem za.
Popatrzyliśmy się z Lou na siebie i w jednej chwili krzyknęliśmy: Harry!!!
Następnie wybuchnęliśmy śmiechem, nie minęło 30 sekund, a Loczek wbiegł do pokoju w którym się znajdowaliśmy...
Co to za pomysł Lou i Van? Jak myślicie? Przy okazji przepraszam, że rozdział dodałam po miesiącu, nie moja wina, że jest taki upał i są wakacje ;D Dobra dzisiaj się nie rozpisuje... Kocham Was!
Pauline...
- Chłopaki uwaga 1/5 The Wanted zmierza w naszą stronę - wyszeptałam cicho.
- Van! Czekaj!
- Cześć Maxik, co tam? - powiedziałam jak gdyby nic.
- Co tam?! Co tam?! Naprawdę masz tylko tyle do powiedzenia?! My cię szukamy i odchodzimy od zmysłów, a ty mi tu wyskakujesz z "co tam?"!!!
- Spokojnie Łysolku, wdech i wydech. Mówiłam już, że dopóki nie będę miała prawa do własnego zdania to decyzji nie zmienię i nie wrócę. Amen
Po mojej wypowiedzi usłyszałam cichy chichot ze strony One Direction na co się lekko uśmiechnęłam.
- Ale Jay naprawdę żałuje tego co ci powiedział, błagam wróć
- Nie ma takiej opcji, swojej decyzji nie zmienia, a chłopaków z One Direction uwielbiam i możesz to przekazać mojemu byłemu już bratu
- Wiesz, że ich nienawidzimy, a Jay się tylko o ciebie martwi
- Ta rozmowa do niczego nie zmierza, przepraszam Max, ale oni tutaj stoją więc nie traktuj ich jak powietrza. Powiem ci coś jestem Directioner, oglądałam wszystkie ich odcinki w X-factor, wszystkie Video Diary znam na pamięć. Was też uwielbiam i nie jestem między wami podzielona, serio sama wiem co jest dla mnie dobre. A teraz sorry, ale my się już musimy zbierać do domu, wiesz moje walizki nie są lekkie, a Zayn ma to wszystko utrudnione bo nie jestem piórkiem i zaraz go będą ramiona boleć
- Jak to do domu?!?
- Nie powiedziałam ci, że będę z nimi mieszkać? Upsss...
- Van błagam nie...
- Pa Max
- Ech, chociaż odbieraj telefon
- Dobrze, papa Max
Po 15 minutach byliśmy na miejscu, chłopaki zanieśli moje rzeczy do pokoju gościnnego.
- No to co teraz robimy? - spytał się Liam, opadając na kanapę w salonie.
- Film? - zaproponował Harry
- Mam lepszy pomysł, Lou mogę cię prosić na chwilę do pokoju? - ach Vanessa i genialne pomysły
- No to co to za pomysł? - spytał zamykając drzwi
- Co powiesz, żeby wcielić dziś nasz plan w życie?
- Ale jak?
- Maraton filmowy.
- Jestem za.
Popatrzyliśmy się z Lou na siebie i w jednej chwili krzyknęliśmy: Harry!!!
Następnie wybuchnęliśmy śmiechem, nie minęło 30 sekund, a Loczek wbiegł do pokoju w którym się znajdowaliśmy...
Co to za pomysł Lou i Van? Jak myślicie? Przy okazji przepraszam, że rozdział dodałam po miesiącu, nie moja wina, że jest taki upał i są wakacje ;D Dobra dzisiaj się nie rozpisuje... Kocham Was!
Pauline...
sobota, 29 czerwca 2013
Rozdział 13
Wyszłam z hotelu i ruszyłam w stronę parku, usiadłam na tej samej ławce co wczoraj... Louis zjawił się punktualnie.
-Yyy Van?
- Hej Tommo coś nie tak?
- Nie, nie ale nie poznałem cie w tych włosach. Oczywiście ładnie wyglądasz
- Dzięki, gdzie idziemy?
- Jak to gdzie do nas już się chłopaki nie mogą doczekać od rana słuchałem ich stękania, że mam do ciebie zadzwonić i cię zaprosić
Po 45 minutach byliśmy na miejscu, oczywiście nie obyło się bez Directioners, które jak zobaczyły Lou to myślałam, że go zmaltretują, ale też kiedyś bym tak zrobiła więc cieszę się szczęściem swoich sióstr.
- Chłopaki kobieta w domu!!!
- Nie drzyj japy Lou - uhu Zayn jest milusi
- Miło mnie witasz no nie powiem - udałam focha bo tylko Zayn siedział w salonie
- Oo Van? Już jesteś, cześć, sorki za to co powiedziałem, ale nasz Louisek już nie mógł się doczekać spotkania z tobą - boże czemu ja się rumienie ?
- Zamknij się Zayn, bo powiem coś Perrie - och Louis jaka groźba, aż się go boje
W tym czasie do salonu wszedł najmądrzejszy z One Direction czyli Liam Daddy Payne.
- Ness?
- Cześć Li, co tam?
- Spoko, fajne włosy. A u ciebie jak tam?
- Nie narzekam, ale bywało lepiej
- Coś się stało? - no nie mówiłam, że jest bardzo miły ten nasz Daddy? Martwi się o każdego i w ogóle, uwielbiam go. Czasem trochę mu współczuje zapanować nad tymi małpami (Louisem, Zaynem, Niallem i Harrym) to nie lada wyzwanie.
- Nieważne, co robimy?
- Film? - odezwał się Niall? Co on tu robi? Jak on tu? Oo Harry też jest, dobra nie wnikam jak się tu znaleźli jak ich nie było.
- Żeby Harry nam na zawał zszedł? Nie dzięki, moja przyjaciółka by mnie zabiła, a chce pożyć jeszcze
- Jaka przyjaciółka? - odezwał się Harold
- Taka fajna
- Jaka fajna?
- Mary
- Ta Mary?
- Zależy Harry co rozumiesz przez stwierdzenie "Ta Mary"
- Ta o której mi Lou opowiadał?
- A tak to o tą chodzi, no to co robimy chłopaki?
- Opowiedz coś więcej o tej Mary. Jaka jest? Jak wygląda? Czym się interesuje? - boże Styles wpadł w słowotok i zarazem ślinotok
- Jest fajna, miła, dobra i mogłabym wymieniać bez końca, ale zresztą sam sobie ją poznaj, a nie mnie wykorzystujesz. Zresztą masz zobacz sobie jak wygląda - powiedziałam pokazując mu zdjęcie mojej ukochanej przyjaciółki w dzień jej urodzin, dostała ode mnie koronę księżniczki, oczywiście musiałam zrobić sobie pamiątkę z tego dnia.
- Wow, poznasz mnie z nią? - czyżby napalony Styles?
- Może kiedyś, jak ładnie poprosisz, dobra co robimy?
- Nie wiem - powiedzieli równo Niall, Zayn, Harry i Louis
- Liam? - spytałam z nadzieją
- Może zagramy w FIFE?
- Boże kocham cię, gramy w FIFE, jakie składy?
- Ja, Zayn i Niall na ciebie, Harrego i Louisa, który mnie zaraz zabije wzrokiem
Rzeczywiście Louis jakoś dziwnie się patrzył na Li, ale co tam.
- Dobra no to gramy - mruknął Niall połykając ostatni kęs kanapki. Wytłumaczcie mi skąd on wziął tą kanapkę? On jest kurwa ninją czy jak?
- Hahah ale z was cieniasy - naśmiewałam się po tym jak Payne, Malik i Horan przegrali 3 raz z moją prze wspaniałą drużyną.
- Ej wypraszam sobie to oni nie umieją grać - powiedzieli w jednym czasie przegrani co wzmogło tylko śmiech mistrzów, oo tak.
Po długiej dyskusji na temat tego kto umie grać w FIFE, a kto nie, włączyliśmy sobie film, tym razem komedie "Głupi, głupszy i najgłupszy" mało co się nie posikałam ze śmiechu, a to wszystko przez Niallera, który ma cholernie zaraźliwy śmiech. Przy końcówce filmu dostałam sms'a jak się okazało napisał do mnie Max, ciekawe co chce.
"Odezwij się błagam. M."
"Po co mam się odzywać, jak nie mam prawa do własnego zdania? V."
"Jaya trochę poniosło, ale bardzo tego żałuje. T."
"Świetnie ile przygłupów będzie pisało z jednego telefonu? V."
"Ee, no ten... wszyscy? S."
"Wszyscy? To znaczy, że mój były brat też tam jest? V."
"Owszem. M."
"No to miło się pisało, wybaczcie, ale jestem zajęta. V."
"Czym?"
"Nie powiem Jay. V."
"Skąd wiedziałaś, że to ja?"
"Bo ty jako jedyny nie napisałeś literki na końcu, przygłup... Ciesz się, że się odezwałam, a teraz dajcie mi święty SPOKÓJ! V."
Wcisnęłam "wyślij" po czym wyłączyłam telefon. Popsuł mi się trochę humor co na moje nieszczęście zauważył Louis.
- Co się stało?
- Nic
- Chodź ze mną na chwile
- Ok
Weszliśmy do jednego z pokoi, świetnie to pokój Tomlinsona.
- No to teraz mów o co chodzi
- O nic
- Nie wierze ci, więc jak powiesz mi prawdę?
- No dobra
Opowiedziałam mu calutką historię co było trochę ciężkie, ale dałam radę.
- Koniec z hotelem śpisz u nas
- Chyba cię coś boli chłopczyku
- No nie daj się prosić Van, błagam
- Ehh, jak się chłopaki zgodzą to pomyślę nad tym
- My jesteśmy na tak - usłyszałam krzyki za drzwi
- No to pomyśle nad tym
- Nie ma nad czym myśleć, od dziś mieszkasz z nami - znowu usłyszałam głos, ale tym razem samego Liama
- Dobra chłopaki skończcie podsłuchiwać - w końcu odezwał się Louis
- A załatwisz to? - tym razem zza drzwi spytał Harry
- Postaram się, ale nie obiecuje... zamieszkaj z nami proszeee, a nawet błagam
- Powiedziałam, że nad tym pomyśle, a teraz chodź do chłopaków
Zdążyłam otworzyć drzwi, a tamci wpadli do pokoju Louisa
- Zostaniesz u nas ? Błagam, błagam, błagam - pierwszy odezwał się Zayn
- Zostań błagam - kolejny odezwał się Liam
- Tak błagamy - na koniec został Narry
- No niech wam będzie, jak chcecie to kto idzie ze mną do hotelu po rzeczy?
Usłyszałam tylko jedno wielkie "ja" a więc nie zostało mi nic innego jak wlec się z tą całą zgrają do hotelu, wykorzystując nieuwagę Zayna wskoczyłam mu na plecy i teraz mnie niósł, jeeej ale fajnie. Nie pomyślałam tylko jak Malik zejdzie po schodach z takim ciężarkiem, ale jakoś dał sobie rade. Po jakichś 25 minutach doszliśmy na miejsce, poszliśmy do pokoju, zebraliśmy rzeczy i zeszliśmy na dół. Szybko poszłam się wymeldować i uregulować rachunek,a potem Zayn wziął mnie tym razem na barki i mi było wygodniej i jemu. Podczas drogi do domu chłopaków, Harrego zaczepił jakiś pustak i się tak wlókł za nami. Pociągnęłam Zayna za włosy dając mu do zrozumienia, że mam dość nowej towarzyszki Stylesa.
- Loczek myślałam, że masz lepszy gust - wypaliłam nagle
- Masz coś do mnie? - odezwało się to... coś
- Oh tak owszem mam coś do ciebie, skóra ci się od solary spaliła, tapeta zaraz ci się od mordy będzie kruszyć, a włosy od tego utleniania i przedłużania ci niedługo wypadną, a te tipsy wyglądają jak paznokcie Melvina Boothe (gościu ma najdłuższe paznokcie na świecie), ale ty pewnie nawet nie wiesz kto to jest, no tak czego się spodziewać po pustaku?
- Zamknij jape ty jędzo, myślisz, że jak cię Zail niesie to jesteś kimś?
- Zail? serio? Ty nawet kurwa nie wiesz jak on się nazywa, to jest Zayn kretynko. Po za tym nie takim tonem do mnie się zwracaj, a po drugie co ty o mnie wiesz? Już na pierwszy rzut oka widać, że się puszczasz na prawo i lewo, fajny masz zawód dziwko, powodzenia w dalszym życiu
- Harry ona mnie obraża powiedz jej coś
- A samej ci języka w gębie zabrakło? Jak widać mózgu też
Po tych słowach chłopaki wybuchli śmiechem.
- Jesteś wariatką
- Mówi mi takie gówno jakim jesteś ty, weź stąd spierdalaj bo jak mnie Zayn podkreślam Zayn postawi to będzie z tobą źle
Po chwili nie było z nami tej jednej wielkiej wpadki natury, a chłopaki dalej się chichrali. Przez to coś przypomniałam sobie o jednej przykrej sprawie, przez co mój humor uległ wielkiej zmianie i zamiast się cieszyć byłam przygnębiona co zdaje się zauważył Louis, znowu on kurde.
- Dobra możemy już iść
Gdy przechodziliśmy przez park zauważyłam...
Wróciłam już z Warszawy, nie ma to jak spać we własnym łóżku. Zmieńmy temat z racji tego, że jedna czytelniczka albo kilka (nie pamiętam, ale na pewno prosiła mnie o to Kinga G. ;D ) prosiło mnie o dłuższe rozdziały specjalnie dla was starałam się napisać więcej, ale to raczej jednorazowy tak długi rozdział, ponieważ nie mam wiele czasu na pisanie w końcu są wakacje. A po za tym lubię was trzymać w niepewności co się stanie dalej, ale wiem że jak się wczytacie to pozostawiam niedosyt, może przez to wam się nie znudzi moje opowiadanie? Zobaczymy. Dodaje rozdział dzisiaj bo nie wiem kiedy pojawi się następny, postaram się napisać go jak najszybciej. Trzymajcie się, no i udanych wakacji ! ;D KOCHAM WAS ! <3
PS. Dziękuje za ponad tysiąc wyświetleń ( u mnie tyle jest nie wiem ile u was haha ) to wiele dla mnie znaczy, szkoda tylko, że pod rozdziałami jest góra 3 komentarze od czytelniczek ;/
Pauline...
-Yyy Van?
- Hej Tommo coś nie tak?
- Nie, nie ale nie poznałem cie w tych włosach. Oczywiście ładnie wyglądasz
- Dzięki, gdzie idziemy?
- Jak to gdzie do nas już się chłopaki nie mogą doczekać od rana słuchałem ich stękania, że mam do ciebie zadzwonić i cię zaprosić
Po 45 minutach byliśmy na miejscu, oczywiście nie obyło się bez Directioners, które jak zobaczyły Lou to myślałam, że go zmaltretują, ale też kiedyś bym tak zrobiła więc cieszę się szczęściem swoich sióstr.
- Chłopaki kobieta w domu!!!
- Nie drzyj japy Lou - uhu Zayn jest milusi
- Miło mnie witasz no nie powiem - udałam focha bo tylko Zayn siedział w salonie
- Oo Van? Już jesteś, cześć, sorki za to co powiedziałem, ale nasz Louisek już nie mógł się doczekać spotkania z tobą - boże czemu ja się rumienie ?
- Zamknij się Zayn, bo powiem coś Perrie - och Louis jaka groźba, aż się go boje
W tym czasie do salonu wszedł najmądrzejszy z One Direction czyli Liam Daddy Payne.
- Ness?
- Cześć Li, co tam?
- Spoko, fajne włosy. A u ciebie jak tam?
- Nie narzekam, ale bywało lepiej
- Coś się stało? - no nie mówiłam, że jest bardzo miły ten nasz Daddy? Martwi się o każdego i w ogóle, uwielbiam go. Czasem trochę mu współczuje zapanować nad tymi małpami (Louisem, Zaynem, Niallem i Harrym) to nie lada wyzwanie.
- Nieważne, co robimy?
- Film? - odezwał się Niall? Co on tu robi? Jak on tu? Oo Harry też jest, dobra nie wnikam jak się tu znaleźli jak ich nie było.
- Żeby Harry nam na zawał zszedł? Nie dzięki, moja przyjaciółka by mnie zabiła, a chce pożyć jeszcze
- Jaka przyjaciółka? - odezwał się Harold
- Taka fajna
- Jaka fajna?
- Mary
- Ta Mary?
- Zależy Harry co rozumiesz przez stwierdzenie "Ta Mary"
- Ta o której mi Lou opowiadał?
- A tak to o tą chodzi, no to co robimy chłopaki?
- Opowiedz coś więcej o tej Mary. Jaka jest? Jak wygląda? Czym się interesuje? - boże Styles wpadł w słowotok i zarazem ślinotok
- Jest fajna, miła, dobra i mogłabym wymieniać bez końca, ale zresztą sam sobie ją poznaj, a nie mnie wykorzystujesz. Zresztą masz zobacz sobie jak wygląda - powiedziałam pokazując mu zdjęcie mojej ukochanej przyjaciółki w dzień jej urodzin, dostała ode mnie koronę księżniczki, oczywiście musiałam zrobić sobie pamiątkę z tego dnia.
- Wow, poznasz mnie z nią? - czyżby napalony Styles?
- Może kiedyś, jak ładnie poprosisz, dobra co robimy?
- Nie wiem - powiedzieli równo Niall, Zayn, Harry i Louis
- Liam? - spytałam z nadzieją
- Może zagramy w FIFE?
- Boże kocham cię, gramy w FIFE, jakie składy?
- Ja, Zayn i Niall na ciebie, Harrego i Louisa, który mnie zaraz zabije wzrokiem
Rzeczywiście Louis jakoś dziwnie się patrzył na Li, ale co tam.
- Dobra no to gramy - mruknął Niall połykając ostatni kęs kanapki. Wytłumaczcie mi skąd on wziął tą kanapkę? On jest kurwa ninją czy jak?
- Hahah ale z was cieniasy - naśmiewałam się po tym jak Payne, Malik i Horan przegrali 3 raz z moją prze wspaniałą drużyną.
- Ej wypraszam sobie to oni nie umieją grać - powiedzieli w jednym czasie przegrani co wzmogło tylko śmiech mistrzów, oo tak.
Po długiej dyskusji na temat tego kto umie grać w FIFE, a kto nie, włączyliśmy sobie film, tym razem komedie "Głupi, głupszy i najgłupszy" mało co się nie posikałam ze śmiechu, a to wszystko przez Niallera, który ma cholernie zaraźliwy śmiech. Przy końcówce filmu dostałam sms'a jak się okazało napisał do mnie Max, ciekawe co chce.
"Odezwij się błagam. M."
"Po co mam się odzywać, jak nie mam prawa do własnego zdania? V."
"Jaya trochę poniosło, ale bardzo tego żałuje. T."
"Świetnie ile przygłupów będzie pisało z jednego telefonu? V."
"Ee, no ten... wszyscy? S."
"Wszyscy? To znaczy, że mój były brat też tam jest? V."
"Owszem. M."
"No to miło się pisało, wybaczcie, ale jestem zajęta. V."
"Czym?"
"Nie powiem Jay. V."
"Skąd wiedziałaś, że to ja?"
"Bo ty jako jedyny nie napisałeś literki na końcu, przygłup... Ciesz się, że się odezwałam, a teraz dajcie mi święty SPOKÓJ! V."
Wcisnęłam "wyślij" po czym wyłączyłam telefon. Popsuł mi się trochę humor co na moje nieszczęście zauważył Louis.
- Co się stało?
- Nic
- Chodź ze mną na chwile
- Ok
Weszliśmy do jednego z pokoi, świetnie to pokój Tomlinsona.
- No to teraz mów o co chodzi
- O nic
- Nie wierze ci, więc jak powiesz mi prawdę?
- No dobra
Opowiedziałam mu calutką historię co było trochę ciężkie, ale dałam radę.
- Koniec z hotelem śpisz u nas
- Chyba cię coś boli chłopczyku
- No nie daj się prosić Van, błagam
- Ehh, jak się chłopaki zgodzą to pomyślę nad tym
- My jesteśmy na tak - usłyszałam krzyki za drzwi
- No to pomyśle nad tym
- Nie ma nad czym myśleć, od dziś mieszkasz z nami - znowu usłyszałam głos, ale tym razem samego Liama
- Dobra chłopaki skończcie podsłuchiwać - w końcu odezwał się Louis
- A załatwisz to? - tym razem zza drzwi spytał Harry
- Postaram się, ale nie obiecuje... zamieszkaj z nami proszeee, a nawet błagam
- Powiedziałam, że nad tym pomyśle, a teraz chodź do chłopaków
Zdążyłam otworzyć drzwi, a tamci wpadli do pokoju Louisa
- Zostaniesz u nas ? Błagam, błagam, błagam - pierwszy odezwał się Zayn
- Zostań błagam - kolejny odezwał się Liam
- Tak błagamy - na koniec został Narry
- No niech wam będzie, jak chcecie to kto idzie ze mną do hotelu po rzeczy?
Usłyszałam tylko jedno wielkie "ja" a więc nie zostało mi nic innego jak wlec się z tą całą zgrają do hotelu, wykorzystując nieuwagę Zayna wskoczyłam mu na plecy i teraz mnie niósł, jeeej ale fajnie. Nie pomyślałam tylko jak Malik zejdzie po schodach z takim ciężarkiem, ale jakoś dał sobie rade. Po jakichś 25 minutach doszliśmy na miejsce, poszliśmy do pokoju, zebraliśmy rzeczy i zeszliśmy na dół. Szybko poszłam się wymeldować i uregulować rachunek,a potem Zayn wziął mnie tym razem na barki i mi było wygodniej i jemu. Podczas drogi do domu chłopaków, Harrego zaczepił jakiś pustak i się tak wlókł za nami. Pociągnęłam Zayna za włosy dając mu do zrozumienia, że mam dość nowej towarzyszki Stylesa.
- Loczek myślałam, że masz lepszy gust - wypaliłam nagle
- Masz coś do mnie? - odezwało się to... coś
- Oh tak owszem mam coś do ciebie, skóra ci się od solary spaliła, tapeta zaraz ci się od mordy będzie kruszyć, a włosy od tego utleniania i przedłużania ci niedługo wypadną, a te tipsy wyglądają jak paznokcie Melvina Boothe (gościu ma najdłuższe paznokcie na świecie), ale ty pewnie nawet nie wiesz kto to jest, no tak czego się spodziewać po pustaku?
- Zamknij jape ty jędzo, myślisz, że jak cię Zail niesie to jesteś kimś?
- Zail? serio? Ty nawet kurwa nie wiesz jak on się nazywa, to jest Zayn kretynko. Po za tym nie takim tonem do mnie się zwracaj, a po drugie co ty o mnie wiesz? Już na pierwszy rzut oka widać, że się puszczasz na prawo i lewo, fajny masz zawód dziwko, powodzenia w dalszym życiu
- Harry ona mnie obraża powiedz jej coś
- A samej ci języka w gębie zabrakło? Jak widać mózgu też
Po tych słowach chłopaki wybuchli śmiechem.
- Jesteś wariatką
- Mówi mi takie gówno jakim jesteś ty, weź stąd spierdalaj bo jak mnie Zayn podkreślam Zayn postawi to będzie z tobą źle
Po chwili nie było z nami tej jednej wielkiej wpadki natury, a chłopaki dalej się chichrali. Przez to coś przypomniałam sobie o jednej przykrej sprawie, przez co mój humor uległ wielkiej zmianie i zamiast się cieszyć byłam przygnębiona co zdaje się zauważył Louis, znowu on kurde.
- Dobra możemy już iść
Gdy przechodziliśmy przez park zauważyłam...
Wróciłam już z Warszawy, nie ma to jak spać we własnym łóżku. Zmieńmy temat z racji tego, że jedna czytelniczka albo kilka (nie pamiętam, ale na pewno prosiła mnie o to Kinga G. ;D ) prosiło mnie o dłuższe rozdziały specjalnie dla was starałam się napisać więcej, ale to raczej jednorazowy tak długi rozdział, ponieważ nie mam wiele czasu na pisanie w końcu są wakacje. A po za tym lubię was trzymać w niepewności co się stanie dalej, ale wiem że jak się wczytacie to pozostawiam niedosyt, może przez to wam się nie znudzi moje opowiadanie? Zobaczymy. Dodaje rozdział dzisiaj bo nie wiem kiedy pojawi się następny, postaram się napisać go jak najszybciej. Trzymajcie się, no i udanych wakacji ! ;D KOCHAM WAS ! <3
PS. Dziękuje za ponad tysiąc wyświetleń ( u mnie tyle jest nie wiem ile u was haha ) to wiele dla mnie znaczy, szkoda tylko, że pod rozdziałami jest góra 3 komentarze od czytelniczek ;/
Pauline...
środa, 26 czerwca 2013
Rozdział 12
Po 30 minutach już smacznie spałam...
Rano wstałam w świetnym humorze, nie wiem dlaczego, ale jest świetnie. Ubrałam się szybko i zeszłam na dół. Muszę jeszcze podejść do recepcji, zjeść śniadanie i witaj zakładzie fryzjerski.
- Dzień Dobry, przepraszam, jak by pani mogła to niech pani nikomu nie mówi o moim pobycie tutaj, dobrze?
- Oczywiście
- Dziękuje
Poszłam na wcześniej wspomniane śniadanie, zamówiłam sobie naleśniki z czekoladą, mmm pycha. Potem podreptałam do fryzjera wiecie jestem tam stałym klientem.
- Cześć Ana, co tam u ciebie?
- O hej Ness, u mnie dobrze, a u ciebie?
- A wiesz bywało lepiej, ale nie narzekam
- Co cię do mnie sprowadza?
- Chce zmienić kolor włosów na ciemny zdaje się na ciebie kochanie
Po jakimś czasie, nie wiem może minęła godzina może dwie moje włosy były gotowe, efekt był świetny.
- Woow, powinnam to zrobić wcześniej
- Do twarzy ci w tym kolorze
- Dziękuje, a teraz muszę uciekać, pa Ana
- Pa Van
Zapłaciłam i szybko uciekłam z salonu po drodze zauważyłam Nathana, założyłam okulary przeciwsłoneczne i czapkę na szczęście mnie nie zauważył, ale chyba mnie poszukują bo Sykes się rozglądał na wszystkie możliwe strony. W pokoju urządziłam sobie dzień lenia, walnęłam się na łóżko i rozmyślałam nad życiem do czasu, aż rozdzwonił się mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz, a tak "Louis <3"
- Cześć Louis co tam?
- A w porządku, a u ciebie?
- Dobrze po co dzwonisz?
- Co ty na to, żebyśmy się spotkali o 16 w parku?
- Jestem jak najbardziej za
- To się cieszę
- Ja też, pa
- Do zobaczenia
Jest dopiero 14, więc mam jeszcze czas. Znowu rozdzwonił się mój telefon tylko tym razem dzwonił Jay, chwilę myślałam czy odebrać, ale w końcu się zdecydowałam.
- Czego?
- Gdzie jesteś? - w jego głodzie wyczuwałam troskę? Ale ja mam to w dupie
- Nie twój interes
- Właśnie, że mój, powiedz gdzie jesteś
- Daleko, zrozum Jay, że nawet jakbyś mnie nękał rozmowami dzień w dzień to i tak ci nie powiem gdzie jestem, zachowałeś się jak dupek i jak się nie zmienisz to się już w ogóle możesz do mnie nie odzywać
- Ale Ness zrozum to, że ich nienawidzę i...
- Nie interesuje mnie to, jak dzwoniłeś tylko po to to żegnam
- Van...
Wcisnęłam czerwoną słuchawkę nie będzie mi dupek mówił co mam robić to moja sprawa z kim się zadaję, czyż nie mam racji? Dobra czas się szykować na spotkanie z Louisem, poszłam pod prysznic potem wybrałam sobie niebieskie rurki, pierwszą z brzegu koszulkę, czarną bluzę z suwakiem i trampeczki. Teraz czas na makijaż, nałożyłam trochę podkładu, przypudrowałam lekko pudrem, nałożyłam troszeczkę różu na policzki, zrobiłam sobie czarne kreski i rzęsy pomalowałam tuszem, trochę błyszczyku na usta i już jestem gotowa. Popatrzyłam na zegarek, a tak 15:40 uhu mam 20 minut, spokojnie zdążę. Wyszłam z hotelu i ruszyłam w stronę parku, usiadłam na tej samej ławce co wczoraj...
Dodaje ten rozdział dzisiaj bo jutro mam zakończenie i jade na ten upragniony koncert ;D więc jak widzicie i czytacie czasu miała nie będę ;) Dzisiaj nie mam czasu się tu rozpisywać, więc napisze tylko, że WAS KOCHAM ;D
Pauline...
Rano wstałam w świetnym humorze, nie wiem dlaczego, ale jest świetnie. Ubrałam się szybko i zeszłam na dół. Muszę jeszcze podejść do recepcji, zjeść śniadanie i witaj zakładzie fryzjerski.
- Dzień Dobry, przepraszam, jak by pani mogła to niech pani nikomu nie mówi o moim pobycie tutaj, dobrze?
- Oczywiście
- Dziękuje
Poszłam na wcześniej wspomniane śniadanie, zamówiłam sobie naleśniki z czekoladą, mmm pycha. Potem podreptałam do fryzjera wiecie jestem tam stałym klientem.
- Cześć Ana, co tam u ciebie?
- O hej Ness, u mnie dobrze, a u ciebie?
- A wiesz bywało lepiej, ale nie narzekam
- Co cię do mnie sprowadza?
- Chce zmienić kolor włosów na ciemny zdaje się na ciebie kochanie
Po jakimś czasie, nie wiem może minęła godzina może dwie moje włosy były gotowe, efekt był świetny.
- Woow, powinnam to zrobić wcześniej
- Do twarzy ci w tym kolorze
- Dziękuje, a teraz muszę uciekać, pa Ana
- Pa Van
Zapłaciłam i szybko uciekłam z salonu po drodze zauważyłam Nathana, założyłam okulary przeciwsłoneczne i czapkę na szczęście mnie nie zauważył, ale chyba mnie poszukują bo Sykes się rozglądał na wszystkie możliwe strony. W pokoju urządziłam sobie dzień lenia, walnęłam się na łóżko i rozmyślałam nad życiem do czasu, aż rozdzwonił się mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz, a tak "Louis <3"
- Cześć Louis co tam?
- A w porządku, a u ciebie?
- Dobrze po co dzwonisz?
- Co ty na to, żebyśmy się spotkali o 16 w parku?
- Jestem jak najbardziej za
- To się cieszę
- Ja też, pa
- Do zobaczenia
Jest dopiero 14, więc mam jeszcze czas. Znowu rozdzwonił się mój telefon tylko tym razem dzwonił Jay, chwilę myślałam czy odebrać, ale w końcu się zdecydowałam.
- Czego?
- Gdzie jesteś? - w jego głodzie wyczuwałam troskę? Ale ja mam to w dupie
- Nie twój interes
- Właśnie, że mój, powiedz gdzie jesteś
- Daleko, zrozum Jay, że nawet jakbyś mnie nękał rozmowami dzień w dzień to i tak ci nie powiem gdzie jestem, zachowałeś się jak dupek i jak się nie zmienisz to się już w ogóle możesz do mnie nie odzywać
- Ale Ness zrozum to, że ich nienawidzę i...
- Nie interesuje mnie to, jak dzwoniłeś tylko po to to żegnam
- Van...
Wcisnęłam czerwoną słuchawkę nie będzie mi dupek mówił co mam robić to moja sprawa z kim się zadaję, czyż nie mam racji? Dobra czas się szykować na spotkanie z Louisem, poszłam pod prysznic potem wybrałam sobie niebieskie rurki, pierwszą z brzegu koszulkę, czarną bluzę z suwakiem i trampeczki. Teraz czas na makijaż, nałożyłam trochę podkładu, przypudrowałam lekko pudrem, nałożyłam troszeczkę różu na policzki, zrobiłam sobie czarne kreski i rzęsy pomalowałam tuszem, trochę błyszczyku na usta i już jestem gotowa. Popatrzyłam na zegarek, a tak 15:40 uhu mam 20 minut, spokojnie zdążę. Wyszłam z hotelu i ruszyłam w stronę parku, usiadłam na tej samej ławce co wczoraj...
![]() |
| Nowa fryzura Vanessy. |
Dodaje ten rozdział dzisiaj bo jutro mam zakończenie i jade na ten upragniony koncert ;D więc jak widzicie i czytacie czasu miała nie będę ;) Dzisiaj nie mam czasu się tu rozpisywać, więc napisze tylko, że WAS KOCHAM ;D
Pauline...
sobota, 22 czerwca 2013
Rozdział 11
Boże, żebym ja to przeżyła...
- Jestem !
- Chodź do salonu, musimy pogadać - oho zaczyna się, Jay ma dziwny głos.
Boje się, ale kij z tym. Weszłam do salonu, siadłam sobie na fotelu, teraz dopiero zauważyłam, że są wszyscy z The Wanted to będzie przejebane, ech.
- O czym mamy gadać? - grałam głupią co naprawdę świetnie mi wychodzi.
- O tym skąd znasz One Direction!?!?! - och kurwa Tom, ale masz głos jak się wydrzesz
- A to taka zabawna historia, oni chodzą ze mną do szkoły, nawet do tej samej klasy, a poznaliśmy się jak ich oprowadzałam po budzie
- Czemu akurat ty to robiłaś?
- Przez ciebie Jay, po co dzwoniłeś do mnie przed szkołą i gadałeś tyle, że się spóźniłam? To była kara za to twoje gadulstwo bo sobie nagle przypomniałeś o siostrze!
- Nie wiedziałem, ale czemu słyszałem głos jednego z nich dzisiaj?
- A to kolejna fascynująca historia, wyobraź sobie, że Louis był na naborze do szkolnej drużyny piłkarskiej no i dzisiaj spotkałam się z nim bo miał do mnie jakąś sprawę, potem poszliśmy do Mary no, a na koniec przyjechał do po nas Zayn bo Louisa napadło stado fanek, masakra po prostu
Nie kłamałam... prawie, oj tam mój brat i reszta nie muszą znać wszystkich szczegółów,
- Nie będziesz się z nimi spotykać, jasne?!?!?! - mój braciszek ma naprawdę donośny głos.
- Nie zmusisz mnie do tego
- A właśnie, że tak!!
- No to w takim razie, jeżeli nie mam prawa do własnego zdania, a podkreślam, że chodzi tu o moje życie to się wyprowadzam. Żegnaj Jay
- Nie zrobisz tego - wyszeptał Max
- Zakład? Miło było was znać, ale teraz nic tu po mnie
Poszłam szybko na górę do pokoju, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, wzięłam pieniądze i kartę kredytową. Wybiegłam z domu, żeby nikt mnie nie zatrzymał, Wsiadłam do samochodu, och jak dobrze, że posiadam coś takiego jak prawko. Zresztą nie ważnie wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę jakiegoś hotelu. Na miejscu od razu poszłam do recepcji.
- Dobry wieczór, chciałam wynająć pokój - zwróciłam się do mile uśmiechającej się kobiety siedzącej za biurkiem
- Oczywiście już sprawdzam, wolny jest pokój numer 111, pasuje pani?
- Tak oczywiście
- Proszę tu jest klucz, płatność przy wymeldowaniu, miłej nocy
- Dziękuje, do widzenia
A więc poszłam do pokoju za miłym panem, który zabrał moje rzeczy. W pokoju był nieziemski widok na Big Bena, wybrałam taki hotel w centrum bo wiem, że nawet jak te debile chcieliby mnie znaleźć to i tak im się to nie uda. Sprawdziłam telefon miałam 35 nieodebranych połączeń, 15 od Jaya, 8 od Toma, 5 od Maxa, 4 od Sivy i 3 o zgrozo od Nathana. Nie oddzwonię, niech się martwią. Mam swoje życie i mam prawo sama podejmować decyzje. Na dowód tego, że sama za siebie decyduję, jutro przefarbuje sobie włosy, nigdy nie chciałam mieć ich jasnych jak teraz, zawsze marzyłam o ciemnych włosach. Jutro odwiedzę salon fryzjerki, a teraz idę do łazienki biorę prysznic i do wyrka. Po 30 minutach już smacznie spałam...
Ha z nudów dodaje kolejny rozdział, bo zaraz uciekam na zajęcia dziennikarskie, a jutro na mecz idę więc mogę nie mieć czasu ;) trzymajcie kciuki żeby mój artykuł się wszystkim spodobał... Okeej ode mnie to chyba tyle bo nie ma sensu wam mówić, że już niedługo wakacje i się z tego cieszę. Chociaż powiem wam o czymś jadę na koncert ROOM 94, 27 czerwca (wtedy mam zakończenie) w klubie Proxima... już się nie mogę doczekać, długa droga przede mną, ale jadę tam z moją psiapsiółą ;D A teraz czas powiedzieć wam,że was kocham i pozdrawiam ;3
PS. Sorki że taki krótki rozdział.
Pauline...
- Jestem !
- Chodź do salonu, musimy pogadać - oho zaczyna się, Jay ma dziwny głos.
Boje się, ale kij z tym. Weszłam do salonu, siadłam sobie na fotelu, teraz dopiero zauważyłam, że są wszyscy z The Wanted to będzie przejebane, ech.
- O czym mamy gadać? - grałam głupią co naprawdę świetnie mi wychodzi.
- O tym skąd znasz One Direction!?!?! - och kurwa Tom, ale masz głos jak się wydrzesz
- A to taka zabawna historia, oni chodzą ze mną do szkoły, nawet do tej samej klasy, a poznaliśmy się jak ich oprowadzałam po budzie
- Czemu akurat ty to robiłaś?
- Przez ciebie Jay, po co dzwoniłeś do mnie przed szkołą i gadałeś tyle, że się spóźniłam? To była kara za to twoje gadulstwo bo sobie nagle przypomniałeś o siostrze!
- Nie wiedziałem, ale czemu słyszałem głos jednego z nich dzisiaj?
- A to kolejna fascynująca historia, wyobraź sobie, że Louis był na naborze do szkolnej drużyny piłkarskiej no i dzisiaj spotkałam się z nim bo miał do mnie jakąś sprawę, potem poszliśmy do Mary no, a na koniec przyjechał do po nas Zayn bo Louisa napadło stado fanek, masakra po prostu
Nie kłamałam... prawie, oj tam mój brat i reszta nie muszą znać wszystkich szczegółów,
- Nie będziesz się z nimi spotykać, jasne?!?!?! - mój braciszek ma naprawdę donośny głos.
- Nie zmusisz mnie do tego
- A właśnie, że tak!!
- No to w takim razie, jeżeli nie mam prawa do własnego zdania, a podkreślam, że chodzi tu o moje życie to się wyprowadzam. Żegnaj Jay
- Nie zrobisz tego - wyszeptał Max
- Zakład? Miło było was znać, ale teraz nic tu po mnie
Poszłam szybko na górę do pokoju, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, wzięłam pieniądze i kartę kredytową. Wybiegłam z domu, żeby nikt mnie nie zatrzymał, Wsiadłam do samochodu, och jak dobrze, że posiadam coś takiego jak prawko. Zresztą nie ważnie wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę jakiegoś hotelu. Na miejscu od razu poszłam do recepcji.
- Dobry wieczór, chciałam wynająć pokój - zwróciłam się do mile uśmiechającej się kobiety siedzącej za biurkiem
- Oczywiście już sprawdzam, wolny jest pokój numer 111, pasuje pani?
- Tak oczywiście
- Proszę tu jest klucz, płatność przy wymeldowaniu, miłej nocy
- Dziękuje, do widzenia
A więc poszłam do pokoju za miłym panem, który zabrał moje rzeczy. W pokoju był nieziemski widok na Big Bena, wybrałam taki hotel w centrum bo wiem, że nawet jak te debile chcieliby mnie znaleźć to i tak im się to nie uda. Sprawdziłam telefon miałam 35 nieodebranych połączeń, 15 od Jaya, 8 od Toma, 5 od Maxa, 4 od Sivy i 3 o zgrozo od Nathana. Nie oddzwonię, niech się martwią. Mam swoje życie i mam prawo sama podejmować decyzje. Na dowód tego, że sama za siebie decyduję, jutro przefarbuje sobie włosy, nigdy nie chciałam mieć ich jasnych jak teraz, zawsze marzyłam o ciemnych włosach. Jutro odwiedzę salon fryzjerki, a teraz idę do łazienki biorę prysznic i do wyrka. Po 30 minutach już smacznie spałam...
Ha z nudów dodaje kolejny rozdział, bo zaraz uciekam na zajęcia dziennikarskie, a jutro na mecz idę więc mogę nie mieć czasu ;) trzymajcie kciuki żeby mój artykuł się wszystkim spodobał... Okeej ode mnie to chyba tyle bo nie ma sensu wam mówić, że już niedługo wakacje i się z tego cieszę. Chociaż powiem wam o czymś jadę na koncert ROOM 94, 27 czerwca (wtedy mam zakończenie) w klubie Proxima... już się nie mogę doczekać, długa droga przede mną, ale jadę tam z moją psiapsiółą ;D A teraz czas powiedzieć wam,że was kocham i pozdrawiam ;3
PS. Sorki że taki krótki rozdział.
Pauline...
Subskrybuj:
Posty (Atom)












